Kolczyki, a sprawa męska. Acz wciąż kobieca.

Biżuteria dla mężczyzn to nic nowego. Obrzędowa, rytualna czy zwyczajnie ozdobna od stuleci zdobi obie płcie. Która z Was moje Boginie, pomyślała już, że dziś będzie o męskich ciałach zdobionych, spieszę sprostować, że mimo wszystko o kobiecych, lecz przy udziale mężczyzn. Zdobyłam Waszą ciekawość? No to zachęcam do czytania dalej.

Ale o co chodzi?

O zamówienia na biżuterię sutasz składane w La Mariposa przez mężczyzn. Zdarzyło się już w przeszłości, że zaczynając od dyskretnych, pełnych nieśmiałości polubień na profilach mediów społecznościowych, panowie rozpoczynali kontakt z La Mariposa. Po pewnym czasie trafiała do mnie wiadomość. Krótka, zwięzła. Czasem tak bardzo konkretna, że aż wymagała dodatkowych pytań, by ustalić z panem, co ma zostać dla wybranki wykonane. Niedawno miał miejsce wspaniały przykład tego, jak panowie robią zakupy dla kobiet swojego serca w La Mariposa.

Mój mąż, trzeba przyznać, ma sporo kolegów, jednak chyba do tej pory nie uprawiał na nich szczególnie naciskowej polityki reklamowej mojej działalności. Polubił moje posty. Czasem udostępnił. Przy okazji dnia kobiet w komentarzu czy poście zwrócił uwagę kolegom, że to ten czas, gdy warto u żony (czyli w La Mariposa) zrobić te wyjątkowe zakupy. Czyli męski post wsparcia dwa razy do roku. Jako małżonka, nie powiem, doceniam. Profil mojego męża jest pełen tak różnych wpisów, że akurat te o kolczykach żony, szczególnego wrażenia robić nie powinny. Mimo to doceniam 😉

Dojrzały, mądry i odważny mężczyzna zadzwonił, by złożyć zamówienie na różowe kolczyki sutasz. Porozmawiał o kolorach:

– Ty już wiesz o co mi chodzi, umiesz dobierać kolory, ufam Ci.

No i następny plus. Wyobraźcie sobie jak miło rękodzielniczce coś takiego usłyszeć. „Ty się znasz. Ty umiesz. Twój fach. Ja zrobiłem wszystko co w mojej mocy, by wyrazić swoje zapotrzebowanie na produkt, teraz reszta leży po Twojej stronie”.

I tu zaczyna się szycie…

I w to mi graj! Całkowicie inne zamówienie. Być może powinnam się przyznać, że oczekiwałam długich rozmów o gustach, dobieraniu kolorów, preferencjach i rzeczach mniej oraz bardziej istotnych co do zamówienia i brakowało mi tego, jednak gdy zaczęłam robić i kolczyki trafiły do ukochanej zamawiającego pana, olśniło mnie, że to było wspaniałe doświadczenie.

Dano mi wolną rękę. Zaufano jako artystce, a efektem był wspaniały prezent. Jej uśmiech. Iskra w oku, gdy została obdarowana. To nieopisane zadowolenie mężczyzny, z tego że udało mu się wywołać taką drobna radość u swojej wybranki. Bezcenne.

Może i na początku było ciężko zdobyć konkretne dane zamówienia. Może i panu nie szło zbyt łatwo wyklarować, to co ma zostać wykonane w moim studio, ale ostatecznie przecież wszystko poszło jak należy. Tylko spójrzcie na zdjęcia!

Moi Kochani!

Adrianno. Arturze. Dziękuję Wam za to zamówienie i lekcję.

Oby więcej odważnych mężczyzn zamawiających biżuterię dla swoich kobiet.

Moje Drogie, pamiętajcie proszę. Jeżeli nie zauważacie w sklepie tego, co cieszy Wasze oko i zmysł estetyczny, napiszcie do mnie. Zadzwońcie. Wspólnie, dobierzemy kolory, kamienie, wzory i rodzaje zapięć. 

Nie ma rzeczy niemożliwych w La Mariposa!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa plików cookies.
Polityka prywatności
Informacje o cookies
OK